„Jeszcze dalej niż Północ” & Ch’ti.

 

chtiJedna z moich ulubionych komedii i jeden z niewielu filmów do których oglądania wracam od czasu do czasu.

Szef poczty za próbę oszustwa zostaje zesłany do placówki na północy kraju. Ciąg dalszy fabuły to śmieszności wynikające ze stereotypowego podejścia do lokalnej społeczności, miłosnych perypetii i prób niesienia pomocy. Ciepła rozweselająca historia, która pocieszy was po kiepskim dniu. Wisienka na torcie to lokalna gwara, która fajnie wypada także w polskim przekładzie. Tłumaczenie przypomina mieszaninę seplenienia z gwarą śląską, poznańską. Świetna  propozycja na  romantyczny wieczór przy lampce wina albo piwa.

 

piwochti

A propos piwa w filmie pojawia się piwo Ch’ti (szti), jest to też nazwa języka pikardyjskiego, którym posługują się miejscowi. Piwo raczej średnie, pijalne i jak w filmie widać  świetnie nadaje się do żłopania*.  Warto spróbować bo różni się od klasycznych lagerów i bywa dostępne w naszych marketach.

* żłopanie to prawie to samo co picie tylko więcej się wylewa.

Pub „Ceglana”

zdjęcie 3Sezon ogródków piwnyClipboardpubch rozpoczęty. Świetnie w to wpisuje się nowy pub „Ceglana”, znajdujący się przy ulicy Owocowej 14, w pobliżu górnego wejścia na dworzec główny. Lokal mieści się w XIX wiecznych fortyfikacjach miasta. Jak nazwa wskazuje dominuje cegła.  Najfajniejszy ogródek w jakim miałem okazję być. Wielopoziomowy z dużą ilością stolików i wygodnymi siedziskami. W razie ochłodzenia klimatu do dyspozycji mamy koce oraz paleniska, tworzące wyjątkowy klimat. Namiastka ogniska, ocieplająca atmosferę rozmów przy piwie lub drinku. Oprócz ogródka lokal oferuje niesamowite ceglane wnętrze z wieloma zaułkami, gdzie każdy znajdzie kącik dla siebie. W ofercie jest dużo różnych drinków i przekąsek podawanych w bardzo oryginalnych naczyniach, co dodaje i uroku, i smaku (frytki na tacy – rewelka). Co najważniejsze właściciel zauważa konieczność serwowania  również piw rzemieślniczych i to w rozsądnej cenie 10 pln.

Co robić w Szczecinie? Cz.1 spacery.

Mieszkam w Szczecinie od kilku lat i staram się znaleźć różnorodne rozrywki związane z tym miastem i jego okolicami. Najłatwiej jest zorganizować piesze wycieczki. Gdzie spacerować w Szczecinie? Oczywiście najpopularniejsze miejsca są chyba wszystkim znane:

  1. Szczecińskie Bulwary nad Odrą. Spacer obowiązkowy, który dodatkowo daje możliwość odwiedzenia Starej Rzeźni na Łasztowni i sąsiadującej z nią mariny. Dodatkowo na trasie mamy odnowiony dworzec PKP, który warto odwiedzić choćby dla samych widoków na Odrę. Do tego dodajmy Wały Chrobrego i mamy niezły spacerek.
  2. Nowe „Stare” Miasto i Zamek Książąt Pomorskich. Tutaj do repertuaru możemy dodać zwiedzanie muzeum i wizytę w okolicznych knajpkach.
  3. Rundka wokół jeziora Głębokiego, to także klasyczna wycieczka w Szczecinie. Fajne miejsce na spacer rodzinny. Na trasie są miejsca na ogniska i grill, a wszystko to na łonie natury.
  4. Jeśli mamy więcej czasu, to proponuję zacząć marsz z Jasnych Błoni przez Park Kasprowicza, las Arkoński i dalej, aż do  Doliny Siedmiu Młynów. To długa trasa, która daje możliwość wykorzystania rowerów miejskich.
  5. Troszeczkę dalej od centrum mamy Jezioro Szmaragdowe i Puszczę Bukową. Jezioro niestety jest tłumnie odwiedzane szczególnie w ciepłe weekendy. Liczne trasy spacerowe w Puszczy dają możliwość ucieczki od tłumów. Dzieciaki będą zachwycone trasą sportową z przyrządami, na których upuszczą troszkę energii.
  6. Cmentarz może wydawać się mało radosnym miejscem do czynnego odpoczynku, jednak ten w Szczecinie ma do zaoferowania dużo zieleni i wiele ścieżek, którymi warto podreptać.

Mniej popularne, ale warte polecenia:

  1. Wieża Gocławska zwana wieżą Bismarcka. Jeśli nie trzymamy się ścieżek, to teren daje nam możliwość poczucia się jak na trudnej górskiej wycieczce. Strome i wysokie stoki są niesamowitym wyzwaniem. Niestety w okresie żerowania komarów, możemy być narażeni na przymusowe dokarmianie zwierzątek.  Koniecznie trzeba przy okazji odwiedzić przynajmniej jeden z dwóch znajdujących się  w okolicy punktów widokowych. Jeden przy ulicy Zielnej, a drugi przy ulicy Górskiej. Koniecznie!!! Sama wieża jest niedostępna do zwiedzania, ale często jest ona miejscem spotkań klubów wspinaczkowych.
  2. Hydrierwerke, fabryki paliw syntetycznych z czasów II wojny światowej. To już okolice Polic. Miejsce w klimatach postapo, zrujnowane budynki fabryki, powalone kominy, schrony i betonowe stróżówki. Niesamowita atmosfera i duży obszar do zwiedzania, ale wymagający ostrożności. Na wycieczkę warto wybrać się w sobotę o godzinie 13:00, gdy organizowana jest ona przez Stowarzyszenie Przyjaciół Ziemi Polickiej „SKARB”

20160527_123809416_iOS 20160527_123938691_iOS

20160527_132501574_iOS 20160527_124433254_iOS

Restauracja „Imereti” kuchnia gruzińska.

20160525_183842329_iOS

Chcąc porównać swoje eksperymenty kulinarne z oryginalnymi daniami, odwiedziłem otwartą niedawno restaurację „Imereti”. Można w niej spróbować klasycznych dań kuchni gruzińskiej. Wiedząc, że restauracja ma dobrą opinię, rezerwowałem stolik telefonicznie. Tu pierwsza niespodzianka – właściciel nie zna polskiego. Zanim zrozumiałem, że mówi po rosyjsku zakończyłem rozmowę, nie mając pewności czy mam zarezerwowane miejsce.

Restauracja znajduje się w centrum miasta przy Staromłyńskiej 7A, ale wejście jest od ulicy Tkackiej.

 

 

20160525_174110786_iOSPo przybyciu na miejsce okazało się, że lokal jest pusty, co wywołało lekką konsternację. Przywitał nas sympatyczny właściciel, który mimo słabej znajomości języka polskiego umiał polecić najlepsze dania. Menu pisane łamaną polszczyzną, ale dania opisane są bardzo dobrze. Ułatwia to wybór, bo gruzińskie nazwy potraw są abstrakcją dla nowicjusza. Wystrój lokalu jest bardzo prosty, ale schludny. Widać tu początek działalności lokalu.

Clipboard01 Na pierwszy ogień poszło chaczapuri, które jest dla kuchni gruzińskiej tym, czym pizza dla kuchni włoskiej. Jedno z najbardziej rozpoznawalnych dań tego kraju. Nazwa tłumaczona dosłownie oznacza chleb z twarogiem, ale pojawiają się w nim też inne sery. Dodatków, jakie mogą się tu pojawić jest tak dużo, jak we wcześniej wspomnianej pizzy. Kształty też są zmienne, a różnorodność świetnie obrazuje jakim krajem jest Gruzja.

Ja próbowałem wersji z jajkiem sadzonym. Smak jest niesamowity i mimo, że danie sprawia wrażenie ciężkiego, takie nie jest. Słonawy ser świetnie się komponuje z potrawą. No po prostu rewelacja.

Clipboard03Kolejne danie, to już z konieczności porównania własnego kucharzenia, a i chęć spróbowania kolejnej charakterystycznej dla tego kraju potrawy  – gruzińskie pierogi  chinkali z mięsem (w menu opisane jako khinkali). Moja wersja wypadła blado. Delikatne ciasto i niesamowita zawartość, którą jest mielone mięso  z pysznym rosołem. Pierogi jemy łapiąc za sutek przegryzając ciasto, co daje nam dostęp do wypływającego bulionu i mięsa.

ClipboardByłem syty już po dwóch daniach, ale skusiłem się jeszcze na poczęstunek z dań rybnych. Makrela zapiekana i podawana z pieczonymi warzywami oraz polecany przez właściciela pstrąg zapiekany, podawany z ryżem. Oba dania bardzo dobre. Ze szczególnym wskazaniem na pstrąga, ze względu na zdecydowanie delikatniejsze mięso i łatwość pozbycia się ości, dzięki czemu   spożywanie sprawiało więcej przyjemności. Dodatkowo bardzo ciekawie przyprawiony ryż świetnie komponował się z rybą.

Podsumowując, jedzenie bardzo bardzo smaczne i w przyzwoitych cenach. Restauracja, którą na pewno jeszcze nie raz odwiedzę, do czego wszystkich zachęcam. Nie znam drugiego takiego miejsca w Szczecinie, gdzie można popróbować potraw gruzińskich. Jedynym minusem jest brak koncesji na alkohol. Zaczekam, mając nadzieję na spróbowanie ciekawych win.

20160525_180931801_iOS

Kurczak nadziewany perłą.

perla

Bywa tak, że dostajemy piwo, z którym nie wiadomo co zrobić. Pojawia się wyśmienita okazja, żeby spożytkować je na pysznego kurczaka pieczonego na butelce piwa. Ja, jak zwykle korzystam z pierwszego lepszego przepisu z internetu.

 

 

 

zdjęcie 2

 

 

Nasz Azja Tuhaj-bej ślicznie się rumieni, pozostając soczysty, dodatkowo zbezczeszczony alkoholem.

 

 

 

 

Historyjka z dzisiejszego dnia:

Ja: Synu idziemy, masz dziś szczepienie.

Kuba: Nigdzie nie idę.

Po chwili wpada do kuchni i widzi upieczonego kurczaka.

Kuba: Kiedy dostanę obiad?

Ja: Po szczepieniu.

Kuba: No dobra przekonałeś mnie. Idziemy.

 

 

„Jądro dziwności. Nowa Rosja.”

jadroDawno już nie czytałem książki tak przerażającej i smutnej. Reportaże przedstawiające bogacącą się Rosję, w której każdy chce wyrwać coś dla siebie, nie przebierając w środkach. Powstają szkoły uczące jak poderwać bogacza, szkoły „sukcesu” manipulujące uczuciami i różnorodne sekty.

– Dzisiaj nauczymy się algorytmu na otrzymywanie prezentów – zapowiada swym studentkom wykładowczyni. – Gdy pragniesz dostać od mężczyzny prezent, stań po jego lewej stronie, bo jest to strona irracjonalna i emocjonalna.

Bandyci transformujący jak ich kraj, wyzbyci uczuć i cyniczni. Tłumaczący swe działania wolą boga.

Moskwa, która pozbawiana jest swoich historycznych budynków, w miejsce których powstają nowoczesne dziwolągi.

Nocne Wilki patrolujące Krym. Nie widzą żadnej sprzeczności w cytowaniu Stalina i jednoczesnej adoracji ikon Matki Boskiej.

Mam tylko nadzieję, że to margines,  że to tylko jedna, ta zła strona medalu.

 

Kurczak po chińsku.

 

Moje najbardziej klasyczne danie obiadowe. Łatwe do przygotowania,  proste składniki i mało roboty. Do tego ryż, jakaś surówka i obiad gotowy.

 

ku6.jpg

 

Potrzebne będzie:

1 truchło kurczaka,

papryka słodka 2-3łyżeczki,

cukier 3-4 łyżki,

magii lub inny sos tego typu 3 łyżki,

sos sojowy 3 łyżki.

 

ku1

 

Przerośnięta pisankę rozczłonkowujemy i obsypujemy słodką papryką.

 

 

 

 

 

ku2

 

Na rozgrzaną patelnię wsypujemy cukier i karmelizujemy na małym ogniu. W miarę możliwości równomiernie.

 

 

 

 

 

ku3.jpg

 

No i teraz mamy dwie opcje. Robimy  na słodko albo bardziej karmelowo-przypieczony (tu może pojawić się lekka goryczka szczególnie w połączeniu ze słodką papryką)

 

 

 

 

ku4

 

Na patelnię wlewamy uprzednio przygotowane sosy. Ja przelewam je do kubka i wlewam wszystko na raz.  Spodziewajcie  się mocnego zadymienia.

 

 

 

ku5.jpg

 

Po kilku sekundach, gdy dym  już opadnie🙂 wrzucamy kurczaka. Podsmażamy przez 10-15 minut przewracając mięso na patelni, tak aby nabrało równomiernej opalenizny. No i ponownie mamy dwie opcje. Smażymy dalej lub podlewamy wodą i przykrywamy. Ja preferuję tą drugą metodę mięso jest wtedy delikatniejsze i niewysuszone.

Smacznego!!!

Warzymy piwo cz. 1.

 

20160112_100201034_iOSJuż dawno chciałem zrobić piwo w domu. Początkowo bałem się, że może za mało miejsca w mieszkaniu na taką ilość gratów. Bałem się też, że piwo się zepsuje i szkoda kasy. No, ale po pierwszym kursie warzenia, gdzie oprócz pokazu można było spróbować wcześniej robionego domową metodą piwa, ostatecznie przekonałem się, że  warto zaryzykować. Piwo, które tam degustowałem wyróżniało się niepowtarzalnym smakiem, który zawdzięczało swojej świeżości.

W każdym większym mieście organizowane są takie pokazy, najczęściej  przez PSPD. W Szczecinie spotkanie odbyło się w nieistniejącym już pubie Pivaria. Polecam udział  w takiej prezentacji wszystkim wahającym się początkującym piwowarom.

Można warzyć w małej kuchni, ale kilka warunków musi być spełnionych. Przede wszystkim wyrozumiała żona, miejsce na gary i kuchenka gazowa. Zestawy startowe znajdziecie w kilku sklepach internetowych, ja kupiłem zabawki w sklepie browar.biz. Zestaw startowy, który nabyłem  wraz z opisem tutaj. Do kompletu potrzebujemy jeszcze 30 – 40 litrowy gar do warzenia emaliowany lub stalowy.

cdn.